Rozmowa z Rafałem Głowińskim, Head of Connected Car Delivery w MakoLab

 

 

Najwięcej wymaga od siebie samego, bo wierzy, że przykład idzie z góry. Problemy traktuje jak wyzwania i tego samego oczekuje od swoich współpracowników, bo wie, że to im zaprocentuje na przyszłość. Prywatnie ma wiele pasji, lubi angażować się społecznie, jest strażakiem OSP. Poznajcie Head of Connected Car Delivery – Rafała Głowińskiego.

Jak dotychczas wyglądała Twoja ścieżka zawodowa w MakoLab?

Do MakoLabu dołączyłem w 2017 roku. Zaczynaliśmy od ośmioosobowego zespołu, pracującego dla jednego z naszych kluczowych klientów z branży automotive. Od samego początku przyjąłem rolę zorganizowania pracy działu tak, by ją jak najbardziej usprawnić i jednocześnie spełnić wszystkie wymagania klienta. Przed MakoLabem zdobywałem doświadczenie zaczynając zaraz po studiach jako programista Java, z czasem obejmując rolę kierownika działu developmentu.

W MakoLab jesteś właścicielem obszaru Connected Car Delivery. Jakim zespołem zarządzasz?

Pracujemy dla klientów w ramach rozwiązań z zakresu connected car. Nasz dział składa się z 40 osób – fajnych ludzi, specjalistów, od których naprawdę można się wiele nauczyć. Są to osoby z doświadczeniem z różnych branż i obszarów. Obecnie zespół jest już bardzo rozbudowany względem tego, od czego zaczynaliśmy i nadal rośniemy.

Budowanie zgranego zespołu to sztuka i proces, który zaczyna się już w momencie poszukiwania pracowników. Jakie osoby wybierasz do swojego zespołu?

Generalnie kieruję się zasadą „nie taki diabeł straszny, jak go malują” i do swojego zespołu szukam osób, które podobnie podchodzą do życia. Lubię ludzi, którzy szukają rozwiązań, a nie piętrzących się trudności. Oczywiste jest, że różne są sytuacje, nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli, ale od mówienia o tym, jak dana rzecz jest trudna, jeszcze nikt problemu nie rozwiązał.

Cenię ludzi, który wychodzą poza swoje obowiązki i zadania i osobiście uważam, że jest to z korzyścią dla nich samych. Wiem to po sobie – mój pierwszy szef wychodził z założenia „masz rozwiązać problem”. Czyli nie oczekuj, że ktoś da Ci gotowy przepis na rozwiązanie, a Ty je tylko zastosujesz w praktyce. Jako programista powinieneś potrafić zarówno pojechać na spotkanie do klienta i zrozumieć czego od nas oczekuje, zaprojektować to rozwiązanie, opracować, przetestować, wdrożyć, a także umieć zaprezentować efekt końcowy – czasami nawet na konferencji. Takie doświadczenie – przejście przez całą ścieżkę, wyjście poza schemat – procentuje. Pozwala na zbudowanie pewności siebie i poczucie, że nic nie jest tak straszne, jak się może wydawać. A nigdy nie wiemy, co nas jeszcze w życiu spotka i co nam się może kiedyś przydać.

Odpowiadając na pytanie, poszukuję ludzi wszechstronnych, nie bojących się wyzwań, otwartych i szczerych, skrupulatnych i systematycznych.

Mając już zespół osób na pokładzie, co robisz, aby ta współpraca układała się sprawnie?

To, co według mnie jest niezwykle ważne, to zasada, że jak się na coś umawiamy, to to robimy. I to działa w obie strony. Nie jestem zwolennikiem przesadnej kontroli, lubię jak rzeczy dzieją się bez nadzoru. Dlatego cenię szczerość i informowanie o trudnościach na bieżąco, a sam również staram się zawsze dotrzymywać danego słowa.

Patrząc na to od strony metodologicznej, pracujemy w metodykach zwinnych, zakładając częsty kontakt z klientem. W niektórych projektach typowo wykorzystujemy Scrum, w innych niektóre jego elementy, np. retro. Ze względu na specyfikę pracy z klientem zagranicznym, nasi pracownicy mają okazję do częstego kontaktu w języku angielskim. Jest to świetne narzędzie do przełamania bariery przed mówieniem w obcym języku, a także dalszego szlifowania językowych umiejętności.

Korzystając z naszych wewnętrznych narzędzi, opisujemy w sposób usystematyzowany wdrożone do tej pory projekty, dzięki czemu pracownicy maja dostęp do bazy wiedzy, gdzie mogą zorientować się w stosowanych przez nas rozwiązaniach, a także znaleźć odpowiedzi na wiele pytań towarzyszących codziennej pracy. Pracami w projekcie zarządzają project managerowie. Stosujemy codzienne spotkania zespołowe, tzw. daily. Zwłaszcza teraz, w dobie pandemii i pracy zdalnej, kładziemy duży nacisk na częstą i bieżącą komunikację.

A jaki jest według Ciebie klucz do zbudowania zgranego zespołu?

Zaufanie działające w dwie strony. Tak jak wspomniałem wcześniej – jeżeli się na coś umawiamy, to ma się to wydarzyć. Oczywiste jest, że zawsze mogą się pojawić potknięcia, ale obustronne zaufanie pozwala na to, że można o tym szczerze i otwarcie porozmawiać na bieżąco. Ja mam pewność, że zespół wróci do mnie z ewentualnymi problemami – a oni – że wspólnie znajdziemy rozwiązanie. Ważne jest również wzajemne zaufanie pomiędzy poszczególnymi pracownikami. Przekonanie, że mogą na siebie liczyć, a indywidualny trud włożony w dany projekt, składa się na wdrożenie rozwiązania przez cały zespół.

Już dość długo pełnisz role menedżerskie. Czy jest jeszcze coś, co Cię na tym stanowisku zaskakuje?

Nieco paradoksalnie – biorąc pod uwagę to, o czym wspomniałem wcześniej – to, co mnie niezmiernie zaskakuje, to że nadal w momencie kiedy stykam się z jakimś nowym, większym tematem, mam obawy. Jednak niezmiennie trzymam się zasady, że mimo tych obaw, do wszystkiego podchodzę jak do wyzwania i finalnie okazuje się właśnie, że nigdy nie jest tak, że „taki diabeł straszny, jak go malują”. To pozwala mi się utwierdzać w przekonaniu, że podejście do problemów skupione na szukaniu rozwiązań, jest słuszne.

Zapytaliśmy pracowników Twojego zespołu o to, co sądzą o Tobie w roli szefa. Choć odpowiedzi były w pełni anonimowe, próżno szukać choć jednej negatywnej opinii! Według nich jesteś wyrozumiały i otwarty na ludzi, pracowity, ambitny i odpowiedzialny, umiesz zarówno pochwalić jak i wyrazić konstruktywną krytykę, a najwięcej wymagasz od samego siebie, czym motywujesz innych do ciągłego rozwoju. Przy tym wszystkim masz poczucie humoru, świetnie tańczysz i potrafisz się dobrze bawić. Podsumowując – jesteś kompetentnym kierownikiem o ludzkiej twarzy. Jak Ty to robisz? 😉

Bardzo mi miło, aż się wzruszyłem. O tym, że się lubię bawić wiem dobrze ja i wszyscy, którzy mnie znają – to prawda. W pełni się też zgadzam, ze stwierdzeniem, że należy przede wszystkim dawać przykład samym sobą i dlatego staram się dawać z siebie jak najwięcej. Przykład idzie z góry. Mam też wrażenie, że udało mi się zbudować zespół współpracowników, którzy podzielają te same wartości.

A czy to prawda, że lubisz słodkości?

Ja tylko nie lubię czerniny 😉

Czym zajmujesz się po pracy?

Hobbystycznie, od bardzo dawna, zajmuję się fotografią. Co do jakości zdjęć, zdania są podzielone – ja patrzę na nie krytycznym okiem, ale parę pochlebnych opinii z zewnątrz się do tej pory pojawiło. Od niedawna bawię się w montaż krótkich filmików, takich z podkładem muzycznym. Mamy też taką rodzinną tradycję – od paru lat wsiadamy w długi weekend majowy w samochód i jeździmy zwiedzać stare miasta w Polsce. Wtedy też powstają najfajniejsze zdjęcia, bo te z rodziną, w super klimatach. Zawsze szukamy lokum w samym centrum i odwiedzamy wszystkie warte uwagi miejsca. Wracając do zdjęć, to mam na telefonie wszystkie od 2004 roku i bardzo lubię je przeglądać – zwłaszcza w chwilach chandry. Lubię się też udzielać społecznie, jestem w ochotniczej straży pożarnej ze 140-letnią tradycją. Zaangażowałem się tam dodatkowo, w dość wymagającą nakładu pracy, rolę kronikarza. Organizowaliśmy też swego czasu w OSP warsztaty przeciwpożarowe dla pracowników MakoLab. Lubię czytać, mam mnóstwo książek, których nie mam już gdzie kłaść… 😉

Masz w tym wszystkim czas na sen?

Ja wbrew pozorom się wysypiam. Jestem rannym ptaszkiem, nie należę do osób przesiadujących po nocach. Wcześnie kładę się spać, wcześnie wstaję i w ciągu dnia mam dużo czasu na działanie.

Dziękuję za rozmowę!

Oceń ten wpis
(18)
MakoLab korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi.
Obserwuj MakoLab na portalach społecznościowych
Chcesz być na bieżąco z MakoNewsami? Zapisz się na nasz newsletter.