Może się wydawać, że tematyka tego artykułu jest dość niszowa, jednak uczestniczenie w projekcie, w którym działania SEO obejmują również migrację serwisu, jest dość częste. I choć niektóre działania migracyjne można nazwać standardowymi (powtarzającymi się przy każdej możliwej migracji) to za każdym razem trzeba je wykonać prawidłowo, aby później zauważyć efekty swojej pracy. Niestety, bardzo często zdarza się, że same działania SEO dotyczące migracji serwisu są traktowane dość błaho i przez to nie są wdrażane w pełni poprawnie.

O jakim rodzaju migracji mówimy?

Skupmy się najpierw przez chwilę na tym, czego dotyczy ogólne pojęcie słowa migracja, a jest to nic innego jak zmiana położenia „czegoś”, w naszym przypadku mówimy o zmianie położenia serwisu.

I choć typów migracyjnych serwisów jest dość sporo, powinniśmy wyróżnić dwa podstawowe:

  • Modyfikacja domeny – polega na zachowaniu systemu CMS, struktury adresowania URL i innych elementów. Główna zmiana dotyczy przede wszystkim zmiany adresu samej domeny, np. www.abc.pl na xyz.com.pl. Ten rodzaj migracji jest nie tylko najczęstszy, ale również najłatwiejszy do przeprowadzania.
  • Modyfikacja CMS-a – polega na zmianie CMS-a przy zachowaniu adresu domeny. Warto zaznaczyć także, że przy tym typie migracyjnym musimy wziąć także pod uwagę takie zmiany jak: zmiana sposobu adresowania czy struktury serwisu. Jak można zauważyć przeprowadzenie takiej migracji serwisu jest trudniejsze niż w pierwszym przypadku, co wiąże się także nie tylko z poświęceniem czasu, ale przede wszystkim – dobrym planem.

Ponieważ opisany przeze mnie drugi typ migracji – modyfikacja CMS-a – sprawiać może największe problemy, to właśnie jemu poświęcony będzie ten tekst.

Jak już wcześniej wspominałam, mimo że niektóre działania migracyjne powtarzają się przy każdym tego typu projekcie, to ZAWSZE musimy stworzyć odpowiedni plan. I chodzi mi tu przede wszystkim o kolejność niektórych elementów. Należy rozważyć, czy chronologia działań będzie dla naszego klienta lub też dla naszego serwisu odpowiednia. Dlatego tak ważna staje się etapowość. Dzieląc działania na etapy, jesteśmy także w stanie szybciej zareagować na niepożądane zmiany i wykryć ich przyczynę. Niemniej zdarza się również, że specyfika danego projektu powoduje, iż większość prac wdrożeniowych wykonywana jest praktycznie jednocześnie. Nie chcę mówić, że to źle, bo sama doświadczyłam, że tak też można, ale wówczas trzeba być bardziej uważanym i skupionym, aby nie popełnić żadnego błędu.

Od ogółu do szczegółu…

W początkowych działaniach migracyjnych Specjalista SEO najczęściej towarzyszy i służy wsparciem innym działom. Najczęściej, bo zdarza się również, że naszym zadaniem jest ciągłe przypominanie o sobie, Google’u i monitorowanie działań. Jest to o tyle ważne, że właśnie stały monitoring pozwala szybko reagować. Dzięki czemu zmiany na etapie tworzenia są często mniej angażujące niż w trakcie kolejnych działań. Tym, co moim zdaniem sprawdza się na tym szczeblu, jest przygotowanie tzw. Check Listy, w której zawarte są podstawowe informacje dotyczące rozmieszczenia nagłówków na stronie, przyjaznych adresów URL dla Google czy pliku robots.txt. Taka lista ułatwia pracę nie tylko SEO specjaliście, ale również działom, które odpowiedzialne są za tworzenie nowego narzędzia czy wdrażanie zmian.

Po pierwsze: Analiza fraz

W końcu przychodzi taki czas, kiedy to Specjalista SEO zaczyna swoje analizy, audyty i działania. Tak było również w tym przypadku. Pierwszym etapem moich działań jest zawsze analiza fraz. Dzięki niej zyskujemy świadomość struktury serwisu, a ponadto zaczynamy rozumieć sposób poszukiwania informacji przez użytkowników Internetu dla konkretnej branży. Z takim pakietem informacji tworzymy grupy słów kluczowych, które następnie przyporządkowujemy konkretnym podstronom. Bywa, że już w tym stadium pracy jesteśmy w stanie stwierdzić, że serwis nie wykorzystuje całego swojego potencjału, ponieważ brakuje mu treści poszukiwanych przez użytkowników. Na samym końcu analizy fraz skupiamy się na optymalizacji Meta Treści w postaci tytułów, nagłówków i opisów.

Przykładowa analiza fraz.

Po drugie: Audyt serwisu

Na tym etapie skupiamy się zarówno na audycie treściowym, jak i technicznym. Pierwszy dotyczy chociażby wcześniej wspomnianego niewykorzystanego potencjału serwisu. Tworzymy rekomendacje dotyczące optymalizacji treści, czy też stworzenia dodatkowych podstron, które mogą mieć znaczy wpływ na wzrost ruchu na stronie. W tym momencie należy także określić hierarchię zoptymalizowanych nagłówków.

W tym momencie sprawdzamy także, czy programiści w trakcie tworzenia serwisu korzystali z wcześniej przesłanej Check Listy. Zazwyczaj, elementy zawarte w takiej liście są przez programistów realizowane, dzięki czemu audyt tworzony na tym etapie dotyczy przede wszystkim kwestii związanych z szybkością ładowania strony, czyszczeniem kodu, duplikacji treści w obrębie serwisu, wersją mobilną, walidacją itp.

Audyt ten tworzymy przede wszystkim po to, aby poprawić stan kondycyjny serwisu. Dzięki czemu w oczach Google będzie on przyjazny dla użytkownika i samej wyszukiwarki.

Audyt SEO.

Po trzecie: Mapping

Po dostarczeniu dokumentów związanych z analizą fraz oraz audytem programiści zaczynają wdrażać rekomendowane przez nas zmiany. W tym czasie dobrze jest się zabrać za tak zwany mapping, który nie jest niczym innym jak stworzeniem sieci przekierowań między starymi a nowymi podstronami.

Za pomocą takich narzędzi jak Xenu, Screaming Frog SEO Spider czy SEO SERP Extraction Tool możemy wyciągnąć większość URL-i serwisu. I nie bez przyczyny piszę możemy lub większość, ponieważ nigdy nie należy mieć pewności, że to pełna lista wszystkich adresów URL. Zadaniem SEO specjalisty jest jednak wydobycie jak największej listy URL-i z możliwie największej liczby narzędzi. Zasada jest prosta – nie można zawierzyć jednemu narzędziu. Dlatego zawsze korzystamy z kilku. Następnie sklejamy wszystkie wydobyte adresy i usuwamy duplikaty. W ten sposób minimalizujemy błędy jednego narzędzia, które nie jest niezawodne, ponieważ potrafi pominąć niektóre URL-e.

Warto także sprawdzić, jaki status zwraca nam poszczególny adres, czy jest to 200, 404 czy 301. Dzięki temu zyskujemy dodatkową informację odnośnie tego, czy dany adres nadal istnieje, posiada błąd, czy został przekierowany pod inny adres, gdyż jeśli tak – warto sprawdzić jaki.

Przykładowy Mapping.

Kolejnym krokiem mappingu jest przyporządkowanie nowych adresów URL starym lub jak to woli – na odwrót. W trakcie takiego przyporządkowywania istotne jest przede wszystkim podobieństwo treściowe podstron. Naprawdę nie warto wszystkiego przekierowywać na stronę główną. Jeśli Google zauważy, iż większość adresów została przekierowana 301 na stronę główną, to przekierowania te będą widziane jako miękka 404. Więcej na ten temat znajdziecie tutaj.

W trakcie robienia mappingu musimy nieco wcielić się w zwykłego użytkownika. Jeśli szukamy w sklepie internetowym „czarnych spodni damskich” to najlepiej przekierować taki ruch na podstronę z czarnymi spodniami damskimi. Oczywiście zdarzyć się może, że w nowej strukturze serwisu nie znajdziemy już takiej podstrony, ale jeśli posiadamy podstronę „spodnie damskie” to właśnie tam przekierowywać powinien stary adres URL. Proste, prawda? Zawsze warto rozczłonkować frazę na części pierwsze. Zatem jeśli użytkownik szuka czarnych spodni damskich, to szuka również spodni damskich, spodni lub w ogóle odzieży damskiej. Jeśli w strukturze nowego serwisu nie posiadamy podstrony dedykowanej żadnej z tych fraz to wówczas możemy taką podstronę przekierować na stronę główną. Czyli robimy to wyłącznie wtedy, kiedy w strukturze nowego serwisu nie odnajdujemy odzwierciedlenia treściowego dla starego adresu URL. Niemniej na tym etapie zawsze powstaje ogromnie dużo błędów i niestety w konsekwencji  serwis odnotowuje znacznie niższy ruch niż przed zmianami migracyjnymi.

Po czwarte: Weryfikacja i jeszcze raz monitoring

Monitoring, monitoring i jeszcze raz monitoring. Specjalista SEO na bieżąco musi sprawdzać kondycję serwisu. A dokładnie to, czy zauważalna jest już poprawa, a może spadek? Jeśli tak, to dlaczego? Zatem jest to ciągłe śledzenie liczb, danych, wykresów i właściwa ich interpretacja. Dodatkowo należy sprawdzić, czy wszystkie rekomendowane zmiany audytowe zostały poprawnie wdrożone. Jest to najczęściej ostatni moment kiedy można je jeszcze wyegzekwować.

Jeśli mamy pewność, że wszystkie rekomendacje zostały poprawnie zaimplementowane, a mapping został wykonany precyzyjnie (Mapping również weryfikujemy! Sprawdzamy, czy stare adresy zostały przekierowane na rekomendowany adres oraz jaki zwracają status – 200,301, 404), to skupmy się na obserwacji napływających sukcesów.

Ciężka praca popłaca!

Niestety bardzo często można spotkać się z sytuacją, kiedy to migracja serwisu nie przechodzi w sposób płynny. Przez co zauważalne są nie tylko spadki widoczności serwisu, ale również spadki w ruchu. I jest to efekt całkowicie niepożądany, sugerujący nawet, że któryś z elementów nie został przeprowadzony poprawnie. Dlatego tak istotnym jest, aby zarekomendować odpowiednie zmiany i bezbłędnie je wdrożyć, tj.:

– zoptymalizować i/lub rozbudować treści w serwisie

– usunąć duplikację treści (jeśli taka występuje)

– poprawić kondycję techniczną serwisu (walidacja, czyszczenie kodu itp.)

– usprawnić szybkość ładowania strony

– poprawnie przygotowany i wdrożony mapping

– zweryfikować wszystkie działania

Zrzut GA przedstawiający ruch ogólny po migracji serwisu.

Migracja serwisu może zostać wykonana w sposób płynny, nie wywołujący żadnych szkód serwisowi. Dlatego odpowiednio zoptymalizowana treść, dobrze wykonany mapping, poprawnie wdrożona optymalizacja techniczna to główne elementy, do których powinniśmy się przyłożyć. Nie można bać się zmian, bo dobrze przeprowadzone zmiany to główny klucz do sukcesu!

Szukasz pomocy w audycie SEO? Nasi specjaliści chętnie pomogą!

Oceń ten wpis
(22)
Komentarze
Napisz nam, co myślisz.
MakoLab korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi.
Obserwuj MakoLab na portalach społecznościowych
Chcesz być na bieżąco z MakoNewsami? Zapisz się na nasz newsletter.